Eutanazjer / Armomurhaaja (2017)

Kraj: Finlandia
Reżyseria: Teemu Nikki
Gatunek: Dramat

"Psy są jak ludzie. Okazują agresję, kiedy nie znają swojego miejsca w świecie."

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o tym filmie, a miało to miejsce kilka tygodni temu, kiedy ujawniono fińską kandydaturę do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, Eutanazjer od razu mocno mnie zaintrygował i wskoczył na listę do obejrzenia. Z drugiej strony obawiałem się, że dla mnie - osoby, która jednak w dość emocjonalny sposób reaguje na krzywdę zwierząt, film może okazać się bardzo niewygodny i ciężki do obejrzenia. Wczoraj w końcu postanowiłem zmierzyć się z ubiegłorocznym obrazem i już teraz mogę zdradzić, że podejście okazało się skuteczne i, co najważniejsze, ani trochę nie żałuję zapoznania się z tym filmem.

Viejo, pięćdziesięcioletni samotnik, większość swojego czasu spędza w niewielkim warsztacie z dala od innych zabudowań, gdzie zajmuje się reperowaniem cztero i dwukołowych pojazdów lokalnych mieszkańców. Nie jest tajemnicą, że postrzegany jest jako dziwak, ale nie wynika to jedynie z tego, że prowadzi skrajnie samotne życie, ale również dlatego, że oprócz zajmowania się usługami z zakresu mechaniki pojazdowej, prowadzi inną, dość nietypową działalność, gdzie zajmuje się usypianiem chorych zwierząt. Swoje usługi w tym zakresie wykonuje znacznie taniej niż weterynarz (a czasem wręcz bezpłatnie, oczekując jedynie od właściciela - zleceniodawcy określonego zachowania), dlatego już dość wymowne pierwsze sceny świadczą o tym, że na brak klientów nie może narzekać. Warto jednak podkreślić, że usług owych nie wykonuje dla zysku, ale z miłości i szacunku do zwierząt, których stan, zarówno fizyczny jak i psychiczny potrafi rozpoznać w ciągu kilku sekund sprawniej niż wykształcony w tym kierunku profesjonalista. Pomimo, że większość zleceń jest już raczej rutynowa, to jednak jedno z nich okaże się inne i będzie początkiem wydarzeń, które wystawią na próbę nie tylko bohaterów filmu, ale również i nas - widzów.


Od początku filmu reżyser stawia nas w dość trudnym położeniu. Z jednej strony poznajemy metody, którymi posługuje się Viejo aby pozbawić zwierzęta życia i są one dalekie od tego, jak robi się to w przychodni weterynaryjnej. Z drugiej strony, podczas rozmów weterynarza - amatora z ludźmi, którzy proszą go o pomoc jawi się on jako pewnego rodzaju wybawiciel tych stworzeń i osoba, dzięki której bezbronne czworonogi zaznają wreszcie ulgi. 
Z czasem dowiadujemy się również więcej o przeszłości samego Viejo, a także poznajemy kolejnych bohaterów, którzy będą mieli istotny wpływ na to, jak historia się potoczy. Ale również ci kolejni bohaterowie sprawią, że po raz kolejny będziemy zastanawiać się zarówno nad tym, jak naprawdę ocenić zachowanie głównego bohatera znając wreszcie pobudki, którymi się kieruje, ale również ogólnie nad naturą człowieka. Bo zachowanie nie tylko Viejo będzie zachowaniem kontrowersyjnym, żeby nie powiedzieć szokującym. Petri - tchórzliwy pracownik firmy wulkanizacyjnej, który chce wkupić się w łaski lokalnej grupy nacjonalistów, ojciec Viejo, leżący w szpitalu staruszek, będący regularnie odwiedzany przez syna czy Lotta - pielęgniarka opiekująca się nim i wreszcie stająca się klientką Viejo - nad nimi wszystkimi przyjdzie nam się dłużej zastanowić zarówno w trakcie seansu, jak i już po jego zakończeniu, kiedy emocje chociaż trochę opadną.


A u mnie opadają długo i pisząc ten tekst ciągle w głowie mam wiele scen i w dalszym ciągu układam sobie pewne przemyślenia na temat obrazu Teemu Nikki. Do czego zdolny jest człowiek? Czy mała iskra wystarczy, żeby wyzwolić w człowieku zwierzęce instynkty? A co z przebaczeniem? Czy warto rozpamiętywać krzywdę i czy to rozpamiętywanie może być motywacją do krzywdzenia innych i samego siebie? Gdzie kończyć usprawiedliwianie bezprawne czyny człowieka i zaczynać ich potępianie? Nagłe zderzenie kilku bohaterów, którzy mają zupełnie inne priorytety postawi między innymi te pytania, a szokujący i absolutnie niezapomniany finał filmu na pewno nie da nie nie odpowiedzi. Skłoni również do rozmyślania o współczuciu, chciwości, naiwności, zemście, o granicy między dobrem i złem, która to granica, chociaż po części uwarunkowana kulturowo jest często ostatecznie stawiana indywidualnie i w oparciu o subiektywne odczucia i poglądy. W filmie często punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a za przykład posłużyć może zupełnie odmienne traktowanie sytuacji ojca Viejo przez niego samego oraz Lottę. 

Eutanazjer ukazuje również przemianę człowieka wraz ze zmianą okoliczności czy sytuacji życiowej. Lokalna weterynarz, znana ze swojej pazerności, zmienia się w obliczu zagrożenia. Petri, kiedy jego życie zupełnie komplikuje się przez problemy w pracy, zrobi już wszystko, aby dołączyć do grupy nacjonalistów i będzie musiał odłożyć na bok swój strach i tchórzostwo. Wreszcie Viejo, otrzymawszy informację, która sprawi, że zupełnie ulegną zmianie jego życiowe priorytety postanawia podjąć drastyczne kroki. Nie bez powodu również zawarłem na początku tekstu właśnie ten cytat z filmu, bowiem główny bohater w pewnym momencie przestaje znać swoje miejsce w świecie tracąc coś, co jak się okazuje było dla niego motywacją nie tylko do pewnych zachowań, ale i po prostu do życia.


Teemu Nikki stworzył film, który chociaż porusza kwestie, które już niejednokrotnie były w filmach poruszane, robi to w sposób nieszablonowy, oryginalny i pochłaniający uwagę. A co najważniejsze - porusza te kwestie skutecznie, wymaga od widza wysiłku, zadania ważnych pytań i próby znalezienia na nie odpowiedzi, co nie będzie łatwe, bo w filmie sporo jest niejednoznaczności, a film prezentuje często dwoistość ludzkiej natury.
Reżyser trochę ryzykował decydując się na pokazanie na ekranie takiego traktowania zwierząt, ja natomiast po obejrzeniu uważam, że pomimo jednej na pewno mocnej sceny z tym związanej, wszystko to w filmie jest wplecione tylko w miejscach, gdzie jest to potrzebne i nie stanowi większego problemu podczas oglądania i od razu uspokajam - brak jest w filmie drastycznych zdjęć z tym związanych, a reżyser chyba postawił na działanie naszej wyobraźni.

Czy jest to jednak film dla każdego? Raczej nie. Temat jest dość trudny i pokazany w sposób surowy, momentami ciężki i raczej typowy dla północnoeuropejskich produkcji. Ale myślę, że warto dać szansę i spróbować, bo obraz jest na pewno bardzo udany i ja oceniam go bardzo wysoko. Moja ocena filmu może być również uwarunkowana tym, że jakieś psychologiczne zacięcie posiadam i kwestia motywacji ludzkich zachowań stanowi dla mnie ciekawy temat, a fiński kandydat do Oscara na pewno kwestię tę w sposób oryginalny i zapadający w pamięć porusza.

Moja ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.