Stado / Flocken (2015)

Kraj: Szwecja
Reżyseria: Beata Gardeler
Gatunek: Dramat

"Z oczu popłynęły mu łzy i łkanie wstrząsnęło ciałem. Po raz pierwszy na tej wyspie rozpłakał się, a wielkie spazmy żalu aż go skręcały." (W. Golding - "Władca Much")

Lubię filmy, których akcja dzieje się w zamkniętej, małej społeczności. Relacje ludzi mieszkających w miejscu, gdzie każdy zna każdego oraz sposoby reagowania na pewne wydarzenia są bardzo specyficzne. Było tak w przypadku opisywanego już tutaj Polowania i tak jest również przy dzisiejszej propozycji, czyli szwedzkim filmie Stado. Po przeczytaniu opisu oraz biorąc pod uwagę fakt, że film powstał w oparciu o prawdziwe wydarzenia wiązałem z tym filmem duże nadzieje.  Czy się nie zawiodłem? Zapraszam do lektury.


Główną bohaterkę historii - czternastoletnią Jennifer poznajemy w momencie trwania ceremonii ślubnej w lokalnym kościele, gdzie pełni rolę druhny. Po obrzędach w kościele ma miejsce przyjęcie weselne, podczas którego dziewczyna nie odmawia sobie alkoholu i ostatecznie zostaje znaleziona przez koleżanki pod budynkiem, w którym odbywa się impreza. Jak się później okaże, zachowanie czternastolatki związane z niekontrolowanym spożyciem alkoholu było spowodowane prawdopodobnie wydarzeniami, które miały miejsce kilka dni wcześniej.
Na drugi dzień w szkole Jennifer sprawia wrażenie nieobecnej i szybko dowiadujemy się, co jest powodem takiego stanu rzeczy. Wprawdzie nie jest w filmie pokazane wprost komu, w jakich okolicznościach i kiedy Jennifer po raz pierwszy wyznaje, że została zgwałcona przez chłopaka z klasy, ale prawdopodobnie ma to miejsce właśnie w szkole. Następnie jesteśmy świadkami rozmowy Jennifer z psychologiem (lub policjantem) podczas której możemy dowiedzieć się o dokładnym przebiegu tego traumatycznego wydarzenia. Na przesłuchanie zabrany jest również domniemany sprawca - Alexander. 
Bardzo szybko możemy się przekonać, że walka o sprawiedliwość będzie bardzo trudna, bowiem cała lokalna społeczność, na czele z księdzem ze wspomnianego kościoła nie daje wiary relacjom dziewczyny i nie wierzy, że chłopak z porządnej rodziny mógł dopuścić się czynu, o który oskarża go Jennifer.


Alexander za to ma wsparcie tak naprawdę we wszystkich dookoła - znajomych z klasy, starszych mieszkańców wioski, nauczycieli czy wreszcie matki, która od samego początku wydaje się być bezwzględnie przekonana o niewinności syna, nie zadaje żadnych pytań, a nawet zakłada stronę na Facebooku, która ma pokazać, jak wiele ludzi przekonanych jest o niewinności Alexandra. Jedynym racjonalnie (a przynajmniej nie na ślepo wierzącym w niewinność) myślącym człowiekiem wydaje się ojciec chłopaka, z którego zachowania możemy wywnioskować, że nie radzi sobie z ciężarem oskarżeń wobec jego syna i dystansuje się od całej sprawy wiedząc chyba, że jego zdanie nie zmieni nastawienia lokalnej społeczności. A ta okazuje się być coraz bardziej bezwzględna w wyrażaniu potępienia już nie tylko dla samej Jennifer, ale i dla jej bliskich - siostry, matki oraz jej partnera. Bo o ile zachowanie rówieśników Jennifer można jeszcze próbować tłumaczyć wiekiem i niedojrzałością, tak czyny, których dopuszczą się dorośli i wydawać by się mogło, dojrzali ludzie, będą budziły coraz większe przerażenie, a agresja werbalna szybko przestanie być wystarczająca.


Celowo użyłem słowa przerażenie, bo ten film po prostu taki jest. Jest przerażający. To, jak szybko i bez powodu budzą się w ludziach najgorsze instynkty, powodujące irracjonalne z punktu widzenia obserwatora zachowania jest ukazane w Stadzie w sposób najbardziej dosadny z możliwych. Wszyscy obracają się przeciwko bezbronnej dziewczynie, która w ich oczach swoim brudnym zachowaniem zepsuła idylliczny obraz społeczności jawiącej się jako jedna wielka rodzina, a dla takich osób w tej społeczności nie powinno być miejsca. Z biegiem czasu nawet matka i siostra obwiniają czternastolatkę za wszelkie niepowodzenia, a jedyną osobą, u której Jennifer może szukać jakiegokolwiek wsparcia jest David - partner matki dziewczyny, chociaż i ta relacja nie będzie miała happy endu. 

Nie jest też przypadkiem, że film ten nosi właśnie taki a nie inny tytuł. Zresztą motyw zwierząt przejawia się w filmie nader często. Mamy motyw rzeźni, polowania, jest koń hodowany przez Davida. Nie bez powodu jedno ze zdjęć, które dołączyłem do tego wpisu jest z tym związane. Mowa o kadrze, który możecie zobaczyć wyżej, w której widoczny jest pochód mieszkańców (nie będę zdradzał o okolicznościach, ale scena robi ogromne wrażenie!), a niektórzy z nich mają na sobie maski zwierząt. Co ciekawe, pomimo wielu sytuacji, w których przejawia się motyw zwierzęcia, jest to jedyna sytuacja, gdzie zwierzę jest przedstawione jako oprawca, a nie ofiara. Interpretację pozostawiam Wam, ja natomiast widzę to jednoznacznie - to człowiek jest najgroźniejszym i najbardziej przebiegłym zwierzęciem, zwłaszcza, kiedy pozostaje w solidarnym stadzie.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, o której piszę już ze względu na moje pozafilmowe zainteresowania. W tym filmie bardzo dobrze ukazany jest proces tzw. wiktymizacji wtórnej, czyli sytuacji, kiedy ofiara przestępstwa po raz kolejny doświadcza pokrzywdzenia związanego z przestępstwem, którego już doświadczyła, jednak tym razem wynika to z zachowania otoczenia, rodziny, bliskich, a czasem także nieprawidłowej pracy służb, takich jak policja czy sądy. Najczęściej do tego zjawiska dochodzi właśnie w przypadku osób będących ofiarami przestępstw na tle seksualnym. Często również dochodzi do sytuacji wycofania zeznań bądź zupełnej rezygnacji z ich złożenia przez ofiarę właśnie ze względu na strach przed ponownym przeżywaniem tej traumatycznej sytuacji.


Cytat, którym zacząłem recenzję nie jest cytatem wybranym przeze mnie, pojawia się w filmie w jednej ze scen w szkole, aczkolwiek pochodzi z jednej z moich ulubionych książek. Książki, którą moim zdaniem powinien przeczytać każdy. Nie sposób też nie zauważyć odniesień do dzieła Goldinga, bo już samo zakładanie masek, o którym wspomniałem wcześniej od razu przywołuje skojarzenia z malowaniem twarzy przez chłopców na Wyspie w celu utworzenia bariery chroniącej dobre zdanie o samym sobie, a okrutnymi czynami, których się dopuszczali (wszak przecież eskalacja brutalnych zachowań następuje właśnie po opracowaniu tej taktyki).

Stado jest filmem mocnym, ciężkim i jednocześnie bardzo, ale to bardzo ważnym. To, co wydarzyło się w tym filmie, to, w jaki sposób zostało to przedstawione jest jak najbardziej możliwe w świecie, w którym na co dzień żyjemy. Hipokryzja, znieczulica, krzywdzące stereotypy - z tym przecież spotykamy się bardzo często. Oczywiście, nie zawsze (na szczęście) procesy te przynoszą tak drastyczne i daleko idące zachowania i konsekwencje jak w tym filmie, ale musimy być świadomi, że historie takie jak ta mogą mieć miejsce. Tacy ludzie jak Jennifer, Alexander i jego matka, ksiądz istnieją w realnym świecie. Są ludzie, którzy już w wieku kilkunastu lat nie są w stanie zapanować nad swoimi żądzami i będą skłonni krzywdzić innych, a ci, w konsekwencji tego i ze względu na społeczność, w której żyją doświadczą stygmatyzacji będąc przecież w tej sytuacji bezbronną ofiarą, która potrzebuje wsparcia i zrozumienia.

Moja ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.