W mroku / Mørke (2005)

Kraj: Dania
Reżyseria: Jannik Johansen
Gatunek: Thriller, dramat

"Czy możesz sobie wyobrazić coś bardziej samotnego niż śmierć?"


Nikolaj Lie Kaas jest jednym z moich ulubionych skandynawskich aktorów. I chociaż najczęściej występuje w filmach, które są dość popularne w naszym kraju, dzisiaj wybrałem produkcję, która w momencie pisania tego posta nie może pochwalić się jakąś zawrotną liczbą widzów. Czy po zapoznaniu się z "W mroku" będę chciał to zmienić i zachęcić innych do zapoznania się z tym duńskim thrillerem? Zapraszam do lektury!


Główny bohater - Jacob (w którego oczywiście wciela się wcześniej wspomniany Nikolaj Lie Kaas) jest pisarzem i dziennikarzem, któremu jednak ostatnio na płaszczyźnie zawodowej nie wiedzie się najlepiej. Mieszka wraz ze swoją dziewczyną Niną i w momencie, kiedy tę parę poznajemy, daje się wyczuć pewne napięcie i chłód w relacjach między nimi. 
Szybko poznajemy również siostrę Jacoba - Julie. Dziewczyna porusza się na wózku inwalidzkim, na którym znalazła się po nieudanej próbie samobójczej. Na kolację do Jacoba i Niny przychodzi z mężczyzną, którego poznała przez Internet i za którego chce wyjść zaledwie po kilku miesiącach znajomości. Anker - bo tak na imię wybrankowi, wygląda na sympatycznego, współczującego i oddanego Julie człowieka. Pomimo, że wszyscy są zaskoczeni szybką decyzją o zamążpójściu, szanują zdanie Julie i nie stają na przeszkodzie w realizacji romantycznych planów.


Po weselnej zabawie wszyscy udają się do swoich pokoi. W nocy budzą się jednak za sprawą przeraźliwych krzyków dochodzących z pokoju pary młodej. Zastają tam zakrwawioną Julie w objęciach płaczącego Ankera. Dziewczyna popełniła samobójstwo podczas kąpieli.

Anker po tragicznym wydarzeniu z nocy poślubnej błyskawicznie wyjeżdża, ale Jacob znajduje w jego książce, którą pozostawił nekrolog. Co dziwne, to nie nekrolog Julie, a innej kobiety. Co dziwniejsze, jest na nim identyczny napis jak ten, który Anker kazał napisać na grobie Julie. Jacob postanawia odnaleźć Ankera chcąc wyjaśnić sytuację z tajemniczym nekrologiem i udaje się do małego miasteczka (a właściwie wioski) o jakże intrygującej nazwie - Mørke. Nie przypuszcza, z jak brutalną prawdą będzie musiał się zmierzyć. Wyjazd, który miał być tylko wyjaśnieniem kwestii znaleziska w książce, zapoczątkuje prywatne śledztwo dziennikarza i łańcuch nieprzewidzianych, tragicznych zdarzeń.

Jacob zrobi wszystko, żeby dowiedzieć się prawdy. Zmierzy się z obcymi ludźmi, z których nie każdy będzie przyjaźnie nastawiony do obecności "węszącego" gościa z Kopenhagi. Momentami mamy wrażenie, że to już obsesja, bo przecież nic nie świadczy o tym, że okoliczności śmierci jego siostry są inne od tych oficjalnie przyjętych. Również Nina, która w pewnym momencie przestaje już odbierać telefony od męża, który jednak zaczyna odkrywać coraz więcej części ponurej układanki.


Niewątpliwą zaletą tego filmu jest klimat. Z jednej strony skandynawscy filmowcy przyzwyczaili nas do tego typu przedstawienia historii, ale jak dla mnie takiego klimatu nigdy za wiele. I właściwie o ile określenie filmu mianem "mrocznego" nie jest zbyt oryginalne i odkrywcze, to w przypadku obrazu Jannika Johansena pasuje idealnie, nie tylko z uwagi na tytuł i miejsce, w którym dzieje się akcja. Bo mroku w tym filmie mamy pod dostatkiem, zarówno w warstwie fabularnej, jak i czysto wizualnej - ciągle zachmurzone niebo, niemal "wymarła" wioska, do której prowadzi tylko jedna droga, zaniedbane podwórka. 
Sama akcja filmu dzieje się nieśpiesznie, nie mamy pościgów, strzelanin i efektów specjalnych. Mamy za to niebanalną historię, oplecioną gęstą atmosferą, osadzoną w małomiasteczkowej społeczności.


Druga sprawa to bardzo dobrze zagrane główne role. Świetna kreacja Nicolasa Bro (filmowy Anker), bardzo dobry Lie Kaas (swoją drogą panowie nie pierwszy raz spotkali się na planie filmu, bo grali razem chociażby w "Reinkarnacji", która z pewnością niebawem się tutaj pojawi), a do tego postacie drugoplanowe, takie jak miejscowy policjant czy Hanne.
Film bez wątpienia trzyma w napięciu, nie ma chwili, żebyśmy nie byli ciekawi jak zakończy się historia i prywatne dochodzenie Jacoba. Razem z głównym bohaterem wędrujemy w Mrok, zarówno ten fizyczny i namacalny, który stanowi samo miasteczko, jak i ten psychiczny, momentami ocierając się już o desperację i szaleństwo.

Film zdecydowanie polecam. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to trochę przekombinowana końcówka, ale nie psuje jednak ona pozytywnych wrażeń z całego seansu. Cała reszta to bardzo dobrze zrealizowany thriller!

Moja ocena: 8/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.