Most nad Sundem (sezon pierwszy) / Bron | Broen (2011)

Kraj: Dania, Szwecja
Gatunek: Kryminał

Swego czasu miałem niesamowitą "fazę" na seriale. Praktycznie odpuściłem filmy i oglądałem tylko odcinkowe serie. Były wśród nich tytuły bardziej i mniej znane, były thrillery, dramaty, kryminały, seriale z różnych zakątków świata. Wśród nich znalazł się dwujęzyczny "Most nad Sundem", którego akcja dzieje się w Szwecji i Danii. Pierwszy raz serial widziałem jakieś trzy lata temu, ale ostatnio postanowiłem odświeżyć sobie pierwszy sezon.

Tytułowy most, to most nad cieśniną Sund, łączący ze sobą dwa kraje - Danię i Szwecję. Oddany do użytku w 2000 roku, jest najdłuższym mostem na świecie łączącym dwa państwa (jego długość to prawie 8 km). Ów most jest jednocześnie zalążkiem akcji pierwszego sezonu, bowiem na jego środkowej części - granicy dwóch państw, zostają znalezione zwłoki kobiety. Po przybyciu szwedzkiej policji okazuje się, że ciało jest przepołowione i dwie jego części należą do ofiar z dwóch krajów - szwedzkiej polityk i prostytutki z Danii.


Saga Noren i Martin Rohde, to dwójka policjantów, których poczynania śledzimy przez dziesięć godzinnych odcinków. Saga - samotniczka, której zachowanie może wskazywać na to, iż cierpi na łagodną postać zespołu Aspergera, wraz z Martinem, duńskim śledczym z nie do końca uporządkowanym życiem rodzinnym rozpoczynają dochodzenie w sprawie, gdzie ofiarami są z pozoru zupełnie niezwiązane ze sobą osoby. Sprawca zbrodni na moście nie pozostawił żadnych śladów, lecz niebawem kontaktuje się z pewnym dziennikarzem informując, że ciała na moście to jedynie początek jego "misji", którą jeśli doprowadzi do końca pozostawi za sobą więcej ofiar.
Z czasem dochodzi do kolejnych morderstw, a tajemniczy zabójca konsekwentnie unika zostawiania jakichkolwiek śladów, które pozwoliłyby na jego zidentyfikowanie, bądź chociażby na wskazanie toru, którym poruszać ma się śledztwo. Cały czas pozostaje w kontakcie z prasą, informując, iż zbrodnie, których dokonuje mają na celu zwrócenie uwagi organów państwowych na problemy, z którymi borykają się oba skandynawskie kraje, a których rozwiązanie jest dla rządu i osób wpływowych sprawą raczej drugiej kategorii.

W trakcie żmudnego dochodzenia śledczy odkrywają wiele mrocznych sekretów zarówno Kopenhagi jak i Malmo. Śledztwo prowadzi między innymi do wpływowych milionerów będących właścicielami potężnych firm, środowiska bezdomnych czy bliskowschodnich imigrantów. Oprócz głównego wątku wprowadzonych zostaje kilka pobocznych historii i bohaterów, którzy w sposób bardziej bądź mniej bezpośredni mają coś wspólnego z działaniami "Terrorysty Prawdy", bo tak zabójcę nazwały media.
Wiele poszlak będzie jednak prowadziło donikąd, kolejni podejrzewani będą okazywali się jedynie podejrzanymi, a ostateczne pobudki seryjnego mordercy i ich konsekwencje okażą się dla wielu prawdziwym koszmarem, z którego nieprędko będą mogli się otrząsnąć.


Seriale kryminalne to obecnie jeden z najbardziej rozchwytywanych gatunków, jeśli o seriale chodzi. Zaczęło się od CSI, a później poszło już lawinowo. I o ile większość tytułów, powiedzmy sobie szczerze, robionych jest na jedno kopyto i z realizmem za wiele wspólnego nie ma, tak na pewno "Most nad Sundem" zasługuje na wyróżnienie. I to niemałe wyróżnienie.

Nie bez powodu wspomniałem wcześniej w kilku słowach o głównych bohaterach. Oprócz samego śledztwa i odkrywania postępu w tej kwestii, śledzimy też wiele sytuacji dotyczących życia prywatnego Sagi i Martina. Ogólnie samo dobranie bohaterów pod względem charakterów jest strzałem w dziesiątkę i tak naprawdę od pierwszych chwil serialu czuje się do nich sympatię, co z pewnością zachęca do interesowania się ich dalszymi losami. I chociaż pierwsze dni współpracy nie przebiegają w idealnej atmosferze, tak z każdą chwilą czuć, że między Sagą i Martinem jest chemia (nie, nie będzie romansu!) i sam bardzo często podczas oglądania łapałem się na tym, że podczas niektórych sytuacji uśmiechałem się do ekranu.
Jak już wspomniałem na początku, postać Sagi jest bardzo... specyficzna. Jest wielce prawdopodobne (chociaż w serialu nie zostało to w żaden sposób potwierdzone), iż cierpi na zespół Aspergera. Ciężko odnaleźć się jej w relacjach międzyludzkich, ma problemy z wyrażaniem emocji, zachowuje dystans i unika bliskości. Nie znaczy to jednak, że okaże się osobą zimną i zupełnie pozbawioną uczuć, bowiem podczas współpracy z Martinem możemy zaobserwować wiele sytuacji, które świadczą o tym, że zależy jej na przyjaźni i potrafi mówić o tym, co czuje. Warto też wspomnieć, że w serialu często zdarzają się bardzo zabawne sytuacje w związku z tym, iż głównej bohaterce trudno nawiązywać kontakty, kilka razy naprawdę głośno się zaśmiałem!


I w tym miejscu należy wspomnieć, że postać zagrana przez Sofię Helin jest absolutnym mistrzostwem. I mówię to zupełnie poważnie. To, jak wcieliła się w postać Sagi zasługuje na najwyższe uznanie i bez dwóch zdań jest to jedna z moich ulubionych żeńskich serialowych postaci.
Ale nie można zapomnieć o Kimie Bodina, wcielającego się w rolę Martina, który również jest bardzo wyrazistą, mocną postacią w serialu. W czasie trwania dochodzenia przeżywa małą rodzinną rewolucję, po latach wprowadza się do niego jego najstarszy syn, z którym ciężko mu odbudować relacje, dodatkowo pod jednym dachem mieszka jego obecna żona oraz dwójka małych dzieci. O samym Martinie dowiadujemy się również, że należy raczej do kobieciarzy, co na pewno utrudnia mu prowadzenia ułożonego rodzinnego życia. A samo rodzinne życie Martina okazuje się bardzo istotnym wątkiem w całym serialu.

Sama fabuła i zagadka kryminalna na pewno należy do ciekawych i intrygujących. Sam pomysł na realizację serialu w dwóch krajach jest opcją wartą pochwalenia (swoją drogą, w 2013 roku pojawiła się, a jakże, amerykańska wersja serialu zatytułowana "The Bridge" oraz brytyjska "The Tunnel". W przypadku tej pierwszej morderstwa dokonano na granicy USA i Meksyku, natomiast w drugiej pod kanałem La Manche łączącym Francję z Wielką Brytanią. Osobiście odpuściłem obie). Z jednej strony wielkiej innowacji tutaj nie ma - seryjny morderca, kontaktujący się z prasą i igrający sobie z organami ścigania. Nie zostawia żadnych śladów, wydaje się nieuchwytny. Faktycznie, jest to dość typowe, ale scenariusz jest napisany bardzo dobrze, a fabuła nie jest liniowa i można wciągnąć się w temat. Niewątpliwym plusem serialu jest to, że podczas dochodzenia nie ma cudownych badań DNA robionych w pół minuty, namierzania wszystkiego i wszystkich co do milimetra i policjantów z nadnaturalnymi możliwościami, których mijają wszystkie kule, ale oni trafią w oko uciekającego slalomem podejrzanego z odległości trzech kilometrów. Fakt, może trochę mnie poniosło, ale chyba wiadomo o co chodzi, twórcy starali się przedstawić dochodzenie w sposób możliwie sensowny i realny. Wiadomo, to jest film i w stu procentach zrealizować się takiego założenia się po prostu nie da, ale naprawdę w porównaniu do większości seriali jest więcej niż dobrze.


Poboczne historie, drugoplanowi bohaterowie, fałszywe tropy - to również wplecione zostało z pomyślunkiem, nie ma się wrażenia, że niektóre rzeczy są na siłę. Widać, że twórcy mieli pomysł na każdy godzinny odcinek, nie ma elementów, które na siłę pchają fabułę do przodu, bądź wprowadzeń niepotrzebnych wątków i elementów, które powodują dezorientację widza, a do samej fabuły nie wnoszą praktycznie nic. Całość serialu utrzymana jest w scenerii dość mocno klimatycznej. Jest ponuro, deszczowo, szaro, a taka otoczka idealnie wpasowała się w opowiadaną historię. Do tego mamy bardzo dobre zdjęcia, na uwagę zasługuje również świetnie dobrana muzyka. Forma serialu, czyli 10 godzinnych odcinków jest dla mnie opcją "w sam raz". Pomimo tego, że jeden odcinek trwa dłużej niż "standardowy" odcinek serialowy, nie nudzi.

Ode mnie serial nie może usłyszeć złego słowa. Jest w nim wszystko, czego oczekuję od dobrego serialu kryminalnego - intrygująca zagadka, realizm, klimat, charyzmatyczni i na długo zapadający w pamięć bohaterowie. Dopełniając to wyśmienitym poziomem aktorstwa, i walorami technicznymi dostajemy tytuł, który zadowoli każdego wybrednego miłośnika nie tylko seriali, ale też dobrej kryminalnej historii.

Moja ocena: 9/10 (ocena odnosi się tylko do sezonu pierwszego. Kolejne ocenię osobno, na koniec podsumowując wszystkie cztery sezony).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.