Manslaughter / Drabet (2005)

Kraj: Dania
Reżyseria: Per Fly
Gatunek: Dramat

"To się kiedyś skończy. Będzie znikać, aż całkiem zniknie."


Maj przywitałem filmem, na którego tytuł natknąłem się wczoraj i decyzję o obejrzeniu podjąłem niemal od razu, spontanicznie. Z drugiej strony nie za bardzo miałem się na czym oprzeć, bo na Filmwebie setka ocen, dwie linijki opisu i dwie opinie. Ale mimo wszystko całkiem zachęcające, a i średnia nie odrzucała. W dodatku dramat, a te jak wiadomo producentom ze Skandynawii wychodzą całkiem niezłe.
Więc o ile dzisiaj wolne, pogoda piękna, ja czekając na majówkowego grilla poświęciłem nieco ponad 1,5 godziny na seans zdecydowanie mniej napawający optymizmem.

Głównymi bohaterami filmu, uwiecznionymi zresztą na minimalistycznym plakacie, są Carsten i Pil. On jest profesorem socjologii, ona - jego byłą studentką. Pomimo, że pięćdziesięciodwuletni Carsten pozostaje w, wydawać by się mogło po pierwszych minutach filmu, dość szczęśliwym związku małżeńskim, od ponad roku ma romans z Pil, który jednak starannie udaje mu się ukrywać przed żoną oraz dorosłym synem. 
Na początku filmu dowiadujemy się również, że poglądy polityczne naszego bohatera są dość kontrowersyjne. Wszystko wskazuje na to, że podobne podziela również Pil, bowiem dokonuje ona wraz z dwójką znajomych czynu, który można łatwo z nimi powiązać. Carsten ewidentnie wie o planowanym przestępstwie, które popełnić ma Pil, bowiem kiedy odbiera telefon informujący, że "fatalnie poszło ubiegłej nocy w Bovar" nie jest najbardziej zaskoczonym człowiekiem na świecie. 
Ale mówiąc, że poszło fatalnie, to jak nic nie powiedzieć. W miejscowości Bovar mieści się fabryka broni, do której Pil i znajomi włamują się i demolują ją. Nim jednak udaje im się uciec z terenu zakładu, na drodze (dosłownie) staje im przybyły na miejsce zdarzenia policjant, który w wyniku umyślnego potrącenia przez jednego z trójki włamywaczy, ginie na miejscu. 


Cała trójka ukrywa się w domku Carstena, który służył jemu i Pil do organizowania spotkań w tajemnicy przed całą resztą świata. Po krótkim czasie wszyscy zostają aresztowani i osadzeni w areszcie, a właściciel posiadłości na odludziu odwieziony na przesłuchanie, na którym jednak nie wydaje się być w nastroju do złożenia obszernych wyjaśnień na temat tego, co jest mu wiadome.
Trio znajomych konsekwentnie nie przyznaje się do tego, że jedno z nich celowo potrąciło funkcjonariusza, a i odwiedzający w areszcie Pil Carsten (który wie, co naprawdę wydarzyło się na terenie fabryki) nie zachęca, delikatnie mówiąc, swojej kochanki, do mówienia prawdy.
Nie widzimy całych policyjno - sądowych wydarzeń, ograniczamy się jedynie do obserwowania widzeń dwójki głównych bohaterów w areszcie i do fragmentu głównej rozprawy na której zapada wyrok. Wyrok, który stanie się początkiem dramatu nie tylko dwójki kochanków.

Oczywiście w momencie, kiedy policjanci zabierają profesora na przesłuchanie, romans przestaje być tajemnicą. Konsekwencją tego jest rozwód Carstena i Niny (bo tak na imię ma żona głównego bohatera), problemy w środowisku zawodowym oraz odwrócenie się od najlepszego przyjaciela, który wydaje się być obiektywnym obserwatorem wydarzeń z życia Carstena.


Film jest w głównej mierze oparty na dylematach moralnych oraz na rozpaczliwych i za wszelką, nawet największą momentami cenę próbach usiłowania znalezienia prawdy. Główni bohaterowie wierząc w to, że razem mogą zbudować ze sobą utopijny świat wydają się nie zwracać uwagi na to, że wynikiem działania jednego z nich była śmierć niewinnego człowieka, ojca i męża. O ojcu i mężu piszę celowo, bo w drugiej części filmu bardzo istotną rolę odgrywa żona zabitego policjanta, a jedna ze scen ukazująca kilkuletniego chłopca - syna funkcjonariusza, autentycznie chwyta ze serce.
I to właśnie działania żony zabitego policjanta w pewnym momencie doprowadzają jednak do pewnej zmiany postaw zarówno u Pil, jak i u Carstena, a końcowe, najbardziej tragiczne wydarzenie, którego bohaterką jest owa kobieta, powoduje u profesora takie spiętrzenie wyrzutów sumienia i obrzydzenia do własnego zachowania, że próbuje on naprawić to, co zrujnował podejmując takie, a nie inne decyzje. 

Kulminacją nękających Carstena wyrzutów sumienia staje się pewien sen, który widzimy na ekranie. Pierwsze skojarzenie - Ikar. I nie ulega wątpliwości, że reżyser w ten metaforyczny sposób chciał pokazać upadek profesora, który postanowił za wszelką cenę uczynić swoje życie czymś, co byłoby niemożliwe do zrealizowania, czymś wbrew naturalnemu porządkowi świata. Carsten wiedział, że przekroczył granicę, a po jej przekroczeniu na odwrót było już za późno.


Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę podczas seansu była muzyka. Bo o ile często zdarza się, że filmy skandynawskie są jej niemal całkowicie pozbawione, tak w przypadku "Drabet" mamy jej dużo i jest ona naprawdę dobra! Należę do osób lubiących symfoniczne brzmienia, a z takimi własnie do czynienia mamy w tym filmie. Delikatne smyczki idealnie podkreślają atmosferę i są dobrze wkomponowane w obraz. I wspomniana muzyka została doceniona przez Duńską Akademię Filmową, film bowiem otrzymał w tej kategorii Roberta, czyli najważniejszą nagrodę filmową w Danii. Oprócz tego tą samą nagrodą uhonorowani zostali reżyser - Per Fly oraz wspomniana wcześniej jako żona policjanta, aktorka Charlotte Fich (naprawdę bardzo dobra rola!).
I tak naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić, bo film naprawdę zrobiony jest solidnie i w przemyślany sposób. Dopatrzyłem się może dwóch zabiegów odnośnie montażu trochę zbędnych i moim zdaniem wyglądających dziwnie, ale w żaden sposób nie rzutują one na odbiór całości i są totalnie "niegroźne" podczas oglądania.

Zbliżając się powoli do podsumowania, jako ciekawostkę trzeba dodać, że "Drabet" jest trzecią częścią trylogii nakręconej przez Pera Fly'a, która przedstawia losy ludzi odpowiednio z klasy niższej, średniej i wyższej, zatem na pewno pojawią się tutaj również pozostałe filmy tego reżysera, tym bardziej, że bardzo lubię tego typu "smaczki" (chociażby genialna trylogia Alejandro Gonzaleza Inarritu). 

A pojawią się tym bardziej, że "Drabet" uważam za obraz bardzo dobry. Nie wybija się on co prawda w jakiś szczególny sposób, ale też na pewno nie jest przeciętny. To bardzo solidny, realistyczny film. Surowy, ale pokazujący ludzi takimi, jakimi są, czasem dążącymi do realizacji pewnych celów wbrew zdrowemu rozsądkowi, wybierając źle, żeby później stać się zupełnie bezradnymi wobec jakichkolwiek prób cofnięcia owych decyzji. Decyzji, które miały doprowadzić do realizacji nadmiernych ambicji, a niczym zbyt wysoki lot Ikara prowadzą do nieuchronnego upadku.

Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.